Historia

Historia medycznej marihuany, skręt w dobrą stronę (cz. 2)

W ciągu trzech dekad kiepska reputacja konopi zniszczyła ich dobry wizerunek. Trzeba było ponad 60 lat, aby cannabis zaczął odzyskiwać swoje dobre imię i stał się legalny. Zanim jednak do tego doszło, za jego posiadanie i uprawę można było trafić do więzienia nawet na 93 lata! (Jak do tego doszło, przeczytaj w pierwszej części naszego cyklu).

   Twierdzenie, że decyzja Stanów Zjednoczonych o zakazie używania marihuany wpłynęła na inne kraje, nie do końca jest prawdziwa. W Wielkiej Brytanii zabroniono jej stosowania prawie dekadę wcześniej. Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii wydało zakaz korzystania z niej w swoich koloniach – na Mauritiusie w 1840 r., w Singapurze w 1870 r., na Jamajce w 1913 r., w Sierra Leone w 1920 r. Francja, która posiadała największe uprawy na Starym Kontynencie, pierwszą ustawę, zabraniającą używania substancji trującej – jak określano konopie – wprowadziła w 1916 roku. W następnych latach do grupy krajów walczących z cannabis dołączyły inne, m.in. Polska, Maroko, Nepal i Chiny. W roku 1961 aż 97 państw należących do ONZ podpisało konwencję o środkach odurzających, uznając marihuanę za nielegalną.

Marihuana kontra aspiryna

   Ale nie tylko zakaz jej używania wpłynął na podaż. Na początku XX wieku, wraz z rozwojem nauk medycznych, zastosowanie haszyszu gwałtownie się zmniejszyło głównie ze względu na opracowanie nowych leków przeciwbólowych i przeciwastmatycznych. Ogromną rolę w tym procesie odegrała aspiryna. Wpływ miały także dwie wojny światowe oraz zamknięcie drogi morskiej do Indii. Do Europy nie docierały sadzonki i gotowe produkty, a ceny tych substancji wzrosły nawet 10-krotnie.

   W pierwszej dekadzie XX wieku preparaty tworzone na bazie konopi wciąż jednak były dostępne w licznych aptekach europejskich. Mimo coraz większych obostrzeń prawnych sprzedawano je i podawano w niektórych krajach w postaci nalewek, proszków i kremów. Wycofywanie leków powstałych z wykorzystaniem konopi nie było aktem jednorazowym, trwało bowiem niemal pół wieku. Wszystko wskazywało na to, że marihuana bezpowrotnie zniknie z naszej planety.

Konopie dla wszystkich

   Konopie indyjskie zeszły do podziemia i na jakiś czas stały się tematem tabu. Amerykanie w latach 1948–1977 na walkę z nimi wydali prawie 80 mld dolarów. Mimo to naukowcy wciąż prowadzili badania z zakresu farmakologii, psychiatrii oraz chemii, choć ich prace niechętnie publikowano. Na początku lat sześćdziesiątych XX wieku powiał jednak inny wiatr. W roku 1964 dwóch naukowców izraelskich – Yechiel Gaoni i Raphael Mechoulam – odkryło THC, substancję, która odpowiada za dobry nastrój, ale jest również lekiem na wiele dolegliwości. To zdecydowanie poprawiło notowania konopi. Duże znaczenie miały także wojna w Wietnamie i ruch hipisowski. Według danych połowa żołnierzy amerykańskich paliła marihuanę. Trawka stała się popularna również wśród zamożnych dorosłych. W połowie lat sześćdziesiątych ponad milion Amerykanów paliło marihuanę, w 1974 roku – już 24 miliony. Temat szybko podchwyciła prasa lifestyle’owa. Artykuły o marihuanie pojawiły się m.in. w „Playboyu”. Hugh Hefner, właściciel tego magazynu, nie tylko był jej zagorzałym zwolennikiem, ale także wspierał finansowo organizacje walczące o legalizację marihuany.

Pisarz i filozof Timothy Leary, zatrzymany w 1968 roku za posiadanie marihuany, został skazany na 30 lat więzienia i 3000 dolarów grzywny. Sąd Najwyższy unieważnił ten wyrok.

   Nie oznaczało to jednak powrotu marihuany na rynek. Wręcz przeciwnie, wraz z objęciem fotela prezydenta USA przez Richarda Nixona ruszyła machina do walki z narkotykami. Marihuana stała się wrogiem numer jeden. Nic się nie zmieniło, gdy prezydentem został Ronald Reagan, który do walki z narkotykami włączył również wojsko. Za posiadanie niewielkiej ilości konopi groziła kara aż 40 lat pozbawienia wolności. Interesującym przypadkiem była sprawa pisarza, profesora Harvardu i inicjatora ruchu hipisowskiego, Timothy’ego Leary’ego. W roku 1968 został on zatrzymany na granicy z Meksykiem za posiadanie marihuany i skazany na 30 lat więzienia. Sąd Najwyższy wprawdzie wyrok uchylił, ale rok po wyjściu na wolność Leary znów usłyszał ten sam zarzut. Tym razem dostał 10 lat więzienia, ale wcześniejsze aresztowanie spowodowało, że odsiadkę przedłużono mu o kolejną dekadę. To pokazuje, jak bardzo sędziowie, rząd i opinia publiczna obawiali się palaczy marihuany. W kampanię antynarkotykową zaangażowali się aktorzy, a nawet pierwsza dama, Nancy Reagan. Strach przed narkotykami opanował cały kraj, firmy zmuszały swoich pracowników do badania moczu pod kątem zawartości marihuany. Dwóch następnych prezydentów – George Bush i Bill Clinton – kontynuowali politykę poprzedników.

marihuana na świecie

W Europie pierwszy coffee shop powstał w 1975 w Amsterdamie. Po roku 1990 było ich w Holandii już 5 tysięcy. Dziś jest ok. 600.

   W roku 1973 parlament stanu Oregon, jako pierwszy w USA, zalegalizował posiadanie marihuany, trzy lata później zrobiła to Holandia. Chociaż rząd Stanów Zjednoczonych nie przerwał tej wojny, to polityka nakazów i zakazów przestawała przynosić oczekiwane rezultaty. Naukowcy potwierdzili zbawczy wpływ marihuany w leczeniu nie tylko nowotworów i jaskry, ale także innych chorób. Prace naukowe ruszyły pełną parą. Nastawienie do marihuany, ponad 30 lat temu, zmienił również wybuch epidemii AIDS. Jak się okazało, konopie indyjskie łagodzą wiele jego objawów, przynoszą ulgę i poprawiają apetyt, a dzięki nim pacjenci lepiej znoszą przyjmowanie leków. W tym czasie chorzy w USA zostali objęci programem IND, dzięki któremu lekarze mogli używać marihuany w celach medycznych i podawali ją także chorym na AIDS. Paradoksalnie program zamknięto w 1992 roku, w chwili gdy liczba zarażonych wirusem HIV znacznie wzrosła.

W roku 2013 Urugwaj otrzymał prestiżowa nagrodę przyznawaną przez „The Economist” za legalizację marihuany w tym kraju – posiadanie i uprawa są zgodne z prawem, a jej sprzedaż została zmonopolizowana przez państwo.

Cannabis znów leczy

   Rok 1996 był przełomowy dla Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, a być może także dla świata. Rząd Kalifornii przegłosował ustawę dopuszczającą marihuanę do praktyk medycznych. Miała być ona stosowana do uśmierzania bólu u śmiertelnie chorych, w ostatnich stadiach AIDS i nowotworów. W końcu znów legalnie mogła służyć ludziom. Obecnie w 28 stanach USA obowiązują podobne przepisy. Sytuacja w Europie również diametralnie się zmieniła. W kilkunastu krajach pacjenci mogą bez obaw korzystać z marihuany. Rok po wprowadzeniu tej ustawy za uprawę marihuany sąd w Oklahomie skazał Williama Fostera na 93 lata pozbawienia wolności i 62 000 dolarów grzywny. Obrona twierdziła, że oskarżony hodował ją do celów medycznych, ale to nie przekonało ławy przysięgłych.

   W roku 2015 prawo dotyczące jej stosowania złagodziły: Australia, Kanada, Chile, a nawet Korea Północna. Być może decyzja Kim Dzong Una sprawiła, że w końcu do tej grupy dołączyła także Polska. Zgodnie z ustawą od 1 listopada 2017 roku marihuanę można legalnie sprzedawać w polskich aptekach.

 

Przypis:
Jerzy Vetulani i Maria Mazurek A w konopiach strach
Dorota Rogowska-Szadkowska Medyczna marihuana historia hipokryzji

Powiązane Produkty